15 października prezydent Karol Nawrocki podpisał kontrowersyjną nowelizację ustawy o odnawialnych źródłach energii- w tym źródłach o niestabilnej generacji mocy. W niniejszym artykule przybliżymy najważniejsze słabości ustawy o odnawialnych źródłach energii oraz powiązanych aktów prawnych i ich konsekwencje dla społeczeństwa .
Nowelizacja podpisana przez prezydenta co prawda nie zawiera przepisów dopuszczających budowę elektrowni wiatrowych w odległości 500 metrów od zabudowań jednak w dalszym ciągu aktualna jest regulacja przewidziana w ustawie o inwestycjach w elektrownie wiatrowe dopuszczająca odległość 700 metrów co również jest rozwiązaniem budzącym poważne wątpliwości. O tym dlaczego odległość 700 metrów w ujęciu technicznym nie chroni interesów właścicieli nieruchomości zlokalizowanych w sąsiedztwie elektrowni wiatrowych napiszemy w osobnym artykule. Należy podkreślić że odległość 500 metrów od zabudowań dla lokalizacji farm wiatrowych została wstępnie poparta przez premiera Morawieckiego w 2022 nie był to zatem oryginalny pomysł obecnego rządu. Ostatecznie po licznych protestach społeczności lokalnych rząd PiS przyjął regulacje – w ustawie o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych ustanawiającą minimalną odległość na poziomie 700 metrów w przypadku planów MPZP. Jedynie nieliczni politycy PiS wypowiedzieli się na temat tego rozwiązania krytycznie min. poseł Paweł Sałek który również 4 września 2026 roku głosował przeciwko rządowemu projektowi ustawy o zmianie ustawy o odnawialnych źródłach energii. Do najważniejszych kontrowersji związanych z nowelizacją ustawy o odnawialnych źródłach energii należą:
1. utrzymanie opłaty OZE którą pokrywają końcowi odbiorcy energii elektrycznej w Polsce i której celem jest dotowanie instalacji generujących moc niestabilną w formie wsparcia finansowanego opłacanego w rachunkach przez konsumentów energii elektrycznej w przypadku wystąpienia tzw. salda ujemnego. Przepis regulujący to zagadnienie ma skomplikowaną treść i duża część konsumentów energii elektrycznej jest nieświadoma że nawet jeżeli cena energii z niestabilnych źródeł energii jest niższa od ceny średniej energii np. na TGE to i tak konsument końcowy poprzez opłatę OZE „dodaje” zysk dla producenta energii niestabilnej . Kwestię tę reguluje Art.95 ustawy o odnawialnych źródłach energii szczególnie istotny jest ust. 3 w którym czytamy:
„3. Płatnik opłaty OZE pobiera opłatę OZE od:
1) odbiorcy końcowego przyłączonego bezpośrednio do sieci dystrybucyjnej płatnika opłaty OZE;
2) przedsiębiorstwa energetycznego wykonującego działalność gospodarczą w zakresie przesyłania lub dystrybucji energii elektrycznej, niebędącego płatnikiem opłaty OZE, przyłączonego bezpośrednio do sieci dystrybucyjnej płatnika opłaty OZE;
3) przedsiębiorstwa energetycznego wytwarzającego energię elektryczną przyłączonego do sieci dystrybucyjnej płatnika opłaty OZE, sprzedającego energię elektryczną przynajmniej jednemu odbiorcy końcowemu lub przedsiębiorstwu energetycznemu świadczącemu usługi przesyłania lub dystrybucji energii elektrycznej, niebędącego płatnikiem opłaty OZE, którzy są przyłączeni do urządzeń, instalacji lub sieci tego przedsiębiorstwa energetycznego wytwarzającego energię elektryczną.”
Oznacza to że społeczeństwo faktycznie finansuje niestabilne źródła energii mimo że nie jest formalnie „płatnikiem OZE”.
Oprócz opłaty OZE przewidzianej we wspomnianej ustawie istnieje też tzw. opłata mocowa wprowadzona ustawą o rynku mocy . Jak czytamy na stronie Urzędu Regulacji Energetyki ” opłata mocowa finansuje mechanizm, który zabezpiecza nas przed niedoborem energii elektrycznej. Niedobór może wystąpić wtedy, gdy produkcja energii elektrycznej jest zbyt mała w stosunku do zapotrzebowania w danym czasie – np. w sytuacji kiedy warunki pogodowe uniemożliwiają produkcję energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych”. Główną przyczyną opłaty mocowej pozostają niestabilne źródła energii tym samym prezydent podpisując nowelizację ustawy OZE nie likwiduje problemu coraz wyższych rachunków za prąd. Wprost przeciwnie ułatwia ekspansję źródeł niestabilnych.
Dr,inż. Jerzy Majcher na konferencji Kings w dniu 31 stycznia 2026 roku zwrócił uwagę że kluczowy nie jest tzw. miks energetyczny tylko struktura wytwarzania „dyspozycyjne źródła są wycinane a zatem siedzimy na gałęzi drzewa i piłujemy tę gałąź od strony pnia”. Niestety nowelizacja ustawy OZE nie przyczyni się do wzrostu stabilności systemu elektroenergetycznego wprost przeciwnie może nastąpić dalszy wzrost kosztów utrzymania sieci poprzez zwiększanie mocy zainstalowanej źródeł niestabilnych- które charakteryzuje niski współczynnik dyspozycyjności.
2. Rząd wycofał się wprawdzie z pomysłu lokalizowania farm wiatrowych 500 metrów od zabudowań jednak w mocy pozostaje regulacja umiejscowiona w art.4 ust.4 ustawy o inwestycjach w elektrownie wiatrowe uniemożliwiającej wybudowanie domu na warunkach zabudowy w odległości mniejszej niż 700 metrów od wiatraka- nawet jeżeli mieszkaniec chciałby to uczynić np. w sytuacji kiedy nie dysponowałby inną działką pod zabudowę. To samo dotyczy budynku o funkcji mieszanej lokalizowanego na podstawie LICP (decyzja o ustaleniu inwestycji pożytku publicznego). W tym wypadku rozdzielenie nowelizacji ustawy o OZE od ustawy o inwestycjach w elektrownie wiatrowe jest niekorzystne dla społeczności lokalnych. Uniemożliwia bowiem możliwość budowy domów na WZ jeżeli działki sąsiadują z farmą wiatrową. W połączeniu z tzw. planami ogólnymi dalsza ekspansja farm wiatrowych w naszym kraju istotnie ograniczy możliwość budowania tanich domów na wsi.
3. Nowelizacja ustawy o odnawialnych źródłach energii umożliwia ekspansje farm wiatrowych poprzez zastosowanie Zintegrowanego Planu Inwestycyjnego. W polskim stanie prawnym brak jest jednak precyzyjnych regulacji dotyczących odległości elektrowni wiatrowej od dróg co wiąże się z niebezpieczeństwem dla uczestników ruchu w postaci spadających brył lodu pochodzących z łopat wirnika . Wobec niedostosowania dotychczasowych przepisów do warunków technicznych pracy elektrowni wiatrowej mamy zatem do czynienia z poważną luką pozorną. Zaistniała sytuacja obnaża istotne braki wiedzy niektórych polskich polityków zakresie mechaniki pracy elektrowni wiatrowych. W ustawie o drogach publicznych która w założeniu ma doprecyzowywać tą kwestię istnieje pojęcie ochrony dróg co według ustawy oznacza działania mające na celu niedopuszczenie do przedwczesnego zniszczenia drogi, obniżenia klasy drogi, ograniczenia jej funkcji, niewłaściwego jej użytkowania oraz pogorszenia warunków bezpieczeństwa ruchu. Teoretycznie zatem niemożliwie jest takie lokalizowanie elektrowni wiatrowych które stwarzałoby ryzyko opadania brył lodu z łopat na jezdnię. W praktyce ustawodawca nie przewiduje konkretnych odległości co oznacza pozostawienie tej kwestii osobą potencjalnie niekompetentnym które mogą nie zdawać sobie sprawy z mechaniki pracy elektrowni wiatrowej. Kwestia ta absolutnie winna być uregulowana w sposób jednoznaczny przed podpisaniem nowelizacji ustawy o odnawialnych źródłach energii inaczej daje to możliwość poważnych naruszeń w zakresie bezpieczeństwa ruchu drogowego ponieważ ustawa umożliwia ekspansywny i chaotyczny sposób realizacji tych inwestycji poprzez ZPI.